Blog > Komentarze do wpisu
Nowy wspakowy event
Andrzej i ja mieliśmy dwie przygody ze Wspakami w tle. Otóż te instrumenty są pokazywane na wystawie pod tytułem Prismes (Pryzmaty). Wystawa jest z rodzaju wędrujących. Debiutowała w Nancy, potem skakała do różnych miast Francji, Niemiec i Polski: Epinal, Verdun, Karlsruhe, Lublin, ostatnio Colmar, a na tym nie koniec.

Wystawa pokazuje trzech artystów epoki Art Nouveau, Jugendstil i Młodej Polski (Emil Friant, Heinrich Vogeler i Stanisław Wyspiański) oraz twórców współczesnych mających mniej lub bardziej ścisły związek z pradziadami wymienionymi w nawiasie. Andrzej ma piękne pastele, więc nawiązanie do Wyspiańskiego jakieś się znalazło. A organizatorzy chcieli też pokazać Wspaki (które na upartego, dzięki temu że mają formę falistą pozwalają na skojarzenie z secesją). No i chcieli też pokazać jak one grają, a grają pięknie, szczególnie gdy muzyk zna się na rzeczy. Przygoda nr 1 - Lublin W czasie sierpniowych tropików wylądowaliśmy w tym pięknym mieście zdominowanym przez Jarmark Dominikański. Przewalały się tłumy kupujące pamiątki (przeważnie paskudne z czysto estetycznego punktu widzenia, prawie nie było czystej ludowizny) i podżerające specjały kuchni regionalnej i ukraińskiej. Wystawa nie była rozreklamowana i mało kto na nią trafił. Zmyliśmy się na trzeci dzień, choć kuratorka wytrwała jeszcze dwa dalsze (ale też uciekła przed terminem). Mimo że wystawa opierała się na wymianie kulturalnej między Lublinem a Nancy, to tzw. władze samorządowe nie wykazały większego zainteresowania oprócz wydania uczty w najlepszym hotelu w Lublinie ;-) Za to PRZYGODA nr 2 okazała się wspaniałym przeżyciem. Miasto Colmar rzuciło wszystkie siły, żeby wystawę rozreklamować, były wielkie plakaty, billboardy na przystankach i na autobusach, artykuły w prasie, konferencja na zakończenie. Radna Colmar jest prezesem stowarzyszenia francusko-niemieckiego i zaangażowała do pomocy swoich przyjaciół. Pomagali we wszystkim, byli serdeczni, organizowali wyjścia do restauracji, zapraszali swoich znajomych na wystawę. Dzięki prasie przychodzili też inni ludzie, zadawali pytania, byli szczerze zainteresowani zarówno dawnymi mistrzami jak i współczesnymi artystami. Moja obecność wynikała nie z tego, że ja żona, tylko także z tego że przetłumaczyłam teksty do trójjęzycznego katalogu, bardzo ładnie wydanego. Image and video hosting by TinyPic

 

http://www.facebook.com/wspakinfo

http://krolandkrol.jimdo.com/home/instruments-andrzej/

wtorek, 21 września 2010, almetyna

Komentarze
2010/09/21 20:14:36
Almetyno, cieszę się, że jesteś (czytałam, że zaraz wybywasz, więc dobrej wyprawy :)).
Ja o tej wystawie nie słyszałam, a szkoda. Pewnie się już na nią nie załapię.
Colmar to piękne miasteczko! :)
Dobrego wieczoru!
O.