Blog > Komentarze do wpisu
Uprzejmie donoszę ;-)
Wszyscy jesteśmy terapeutami. Zupełnie niechcący. To znaczy, w większości jesteśmy raczej antyterapeutami. Co ilustruje poniższa historyjka. A. z historyjki to nie ja, chociaż też na pierwszą literę alfabetu się nazwałam. To taka pojemna litera.

A. zadzwoniła ze szpitala gdzieś godzinę temu. 

A: – Co widać przez okno bez krat?
Ja: – Śnieg padał, ruch na ulicy duży, co do reszty nie wiem, bo akurat mam pilną pracę, to jestem nią pochłonięta i nie zajmuję się niczym innym, nawet w internecie mniej bywam. 
A.: – Co u ciebie słychać?

No to opowiadam o tej pracy trochę, bo to optymistyczny przekaz jest. 
Ale ona wcale tego nie chce słuchać. Ona chce mówić jak jej źle, mąż nie chce wypisać jej ze szpitala, w szpitalu dno. 
Ja na to, że mężowi się nie dziwię, bo on nie chce, żeby znowu się zabijała. 
Jak by tak przewartościowała swoje spojrzenie na własną osobę i rzeczywistość, to by wyszła ze szpitala. Wiem, że to trudne. 

Połączenie się nagle przerwało. 
Za chwilę sms: 
"Sama się przewartościuj, ja pierdolę". 
Przepraszam za słowo na "p", to cytat. 

Hm. 
środa, 18 stycznia 2012, almetyna