Menu

Almetyna blox

Rysunki i grafika, czasem na tematy poważne, a czasem zupełnie nie.

Wszystko

Okruszek

almetyna

To jest obrazkowa instrukcja obsługi.  Czego dotyczy powiedziane jest tutaj. KLIK.

Obrazek1

 Obrazek 2 można obejrzec po 3. lub odwrotnie.

Obrazek3

 

Obrazek2

 Teraz nastąpi instrukcja obsługi budowania nowego narzędzia spełniającego wymogi bezdotykowości.

Obrazek4a

 1. Gromadzisz.
2. Składasz.


Obrazek4_abcdinstrukcje2

 ...i masz:

Obrazek4einstruktazowy2

 Akcja opisana jest gdzie indziej. Tu. Poniżej efekt końcowy.

Obrazek_6_Koniec2

Jeszcze raz,  NA  WSZELKI  WYPADEK. Jeśli odczuwasz pewien niepokój, a nawet jeśli nie odczuwasz istnieje opis. Tu. 

Drzewo vs. deska

almetyna

 

Struzyny_kultura

Co roku lato, prawie takie samo jak poprzednie... to może stępić zmysły. Albo usypiać. Usposabia też do wspomnień.
Zadawano nam tematy, niektóre nazywały się  klauzura... chyba... Tematy wydawały się takie odkrywcze, świat pełen zagadek, znalezienie dobrej odpowiedzi dawało radość. Trzeba było wielu jeszcze wakacji, żeby zauważyć, że dobre odpowiedzi przychodzą wciąż i wciąż.

 

Panta rhei i nie wiadomo czy to dobrze

almetyna

W blox.pl nowe funkcje, od strony zarządzania widać postęp. Są obrazkowe miniaturki do wpisów i cyferki odpowiadające liczbie komentarzy. Coraz bardziej będą mnie dziwić blokserzy, którzy olewają odpowiadanie na komcie pod pretekstem, że tacy zajęci, albo że nie zauważyli w tym sieciowym ścisku. 

W Almetyna blogg też nowe, panna okazała się kapryśna i teraz znowu  walczy z żywiołem będącym, jak to żywioł, w ruchu. Swoją drogą obce języki nie umywają się do naszej pięknej mowy, przynajmniej w kwestii żywiołu. Żywy on, potężny, skoro kończy się na -ioł, a nie na przykład na -ina (żywina) i idzie na całość, nie jest jakimś ELEMENTEM, czyli jak by nie patrzeć, częścią. Cztery żywioły, to działa na wyobraźnię, cztery elementy, to po prostu składniki. Zupy? Układanki? Czegoś matematycznego?

A tu coś na żer nowego systemu, czyli żeby było z czego zrobić miniaturkę!

KotAlmetynafot49631

KotAlmetynafot49641

 

W Uzdrowisku. Woda życia.

almetyna

1. Fontanna

 

Z czym się kojarzy fontanna? Nno... każdy wie...

Zajrzyjmy do szkolnego zeszytu:


"tunel moze byc symbolem drogi do nieba
związana lina przymierzem przyjażni
góra to np.trudności wejściu na szczyt 
fontanna to np.ożeżwienie w gorący dzień".

Więcej przykładów w Góglu, wpisz "fontanna, znaczenie". Dla Was wybrałam coś mądrościowego, a nuż się przyda:

Na przykład:

"Podziwiając piękno ogrodów często nie dostrzegamy ich warstwy symbolicznej dostępnej jedynie dla wtajemniczonych, a w pełni odczytywalnej w czasach jego realizacji. Aby ją zrozumieć, wystarczy uświadomić sobie obecność symboli w oglądanym przez nas miejscu i bliżej poznać ich znaczenie".

2. Wokół wody

Przykładowa, typowa para KURACJUSZY idzie do fontanny, bo tam przyjemnie, bo tam woda życia. Można siedzieć, pstrykać i pstrykać, fontanna ta sama (he,  he), a ludzie ci sami, a wciąż inni. Ale to życie zaskakujące!

 

3. Źródło

 

 

 

Jak widzicie, przykładowi, typowi KURACJUSZE i KURACJUSZKI mogą zaskakiwać. Żadnej nieprzyzwoitości mój aparat nie zarejestrował. Musicie wysilić wyobraźnię. Znaczy, jeśli macie ochotę.

 

 

Rozkminianie gadżetów wywołuje halucynacje

almetyna

 

 

 

 

 

DSC04268DSC04270DSC04269DSC04272DSC04271DSC04267DSC04266DSC04264DSC04265DSC04273

 

 

JAK TO, ZACZYNAMY???!!!

Rozkminiam w znoju, od świtu, nie jem, nie piję, rozum wysiada, oczy w pląsawicy, a tu

ZACZYNAMY?!

 

Kiedyś i u nas było było jak w raju,

mlekiem i miodem spływały rzeki,

ryby od razu faszerowane,  

a dzieci grzeczne i rumiane.

Dziewoje krew z mlekiem,

nie gardzą człowiekiem,

co w gaju na skraju

nie nimi zajęty – on

palcem po barwnym kwardacie

spisuje co będzie przez wieki.

Z przyszłości ma jakieś przecieki.


(Almetyna znowu miała przywidzenia, tak to jest, gdy zbyt długo się rozkminia nowy wspaniały

SYSTEM!). 

 

 

 

Lekcja 14. Bawimy się na temat lekcji 13. Co autor(ka) chciał(a) powiedzieć?

almetyna

KAWA NA ŁAWĘ!

 

 

ZeszytwkratkeKAKURORSweb

Almetyna pyta i tym razem, wyjątkowo, sama odpowiada.

Pytanie "o co chodzi?" jest tym, na które najmniej chętnie udziela się odpowiedzi w szkole i w polityce. Czasem udziela się odpowiedzi mylącej. To zawsze denerwuje. Prawdę się nam ukrywa. Przy założeniu, że istnieje! Tymczasem każdy chce wiedzieć. Szuka się więc wyjaśnienia i człowiek się coraz bardziej wysila, a wyjaśnienie umyka.

Sedno, prawda, poszukiwania i sens, gdzie one się chowają? I czy w ogóle SĄ? 

Proponuję dwie możliwości. Albo się bawimy jak dzieci (idealne lekcje tak powinny wyglądać, idealne życie też) i odpowiedź na te wyżej wyliczone czy też inne, jakie by mogły się wyłonić pytania pojawia się "przy okazji", jako skutek uboczny, bardzo pożyteczny. Albo wybieramy jakąś metodę do rozsupłania zagadki. I to też jest fajne, bo metody każdy sobie sam wybiera, a więc i wnioski jakie wysnuje będą najlepiej pasowały do jego osobistych spraw w życiu.

Przykładowo. Moja wersja dla dzisiejszego rysunku.
Patrzymy i co widzimy?
Kartka z zeszytu (= lekcja, zresztą słowo występuje w tytule), rysunek z trzech kresek (= może oznaczać wiele rzeczy), kokardka w określonym miejscu (= zawęża znaczenia do praktycznie jednego), w lewym górnym rogu liczby i litery (= można rozwinąć te ciągi, a co tak wygląda, chyba każdy wie – krzyżówki, szachownice), odręczny napis z błędami (= modny ostatnio sposób pisania, mrugnięcie ku zabawieniu widowni, tu użyty ironicznie). 

Opcja zabawy
Jak się bawimy? Jak chcemy, umiemy, lubimy lub traktujemy jako nową zabawę i wymyślamy/odgadujemy jej zasady.
Jasna sprawa, że wciągną się tylko ci, dla których tzw. "twórczość plastyczna" nie jest żadną świętością! Namawiam. I jeszcze są akurat dysponowani do zabawy! Też namawiam. Zabawa jest naszą korzyścią.

Opcja wyboru metody
Najpierw stwierdzamy co widzimy i to sobie jasno mówimy. Następnie kojarzymy, czyli szukamy analogii, ukrytych wzorów, ewentualnych metafor, powiązań z innymi dziedzinami.
Ta metoda prowadzi każdego gdzie indziej, ponieważ to co narysowane służy wyłącznie jako pretekst do zajmowania się własnymi sprawami, które dzięki nowemu kontekstowi widzimy w nowy sposób. Czyli ta droga też prowadzi do korzyści osobistych.

Dlaczego tak?
Po pierwsze, dla przyjemności autora/autorki. Odbiorca wcale nie musi tego wiedzieć, choć czasem to widzi. Z czego wniosek, że pytanie "co autor miał na myśli? jest z założenia błędnie postawione. Autor się bawi, a jeśli się nie bawi, to uprawia twórczość tendencyjną, na zamówienie polityczne, lub dydaktyczną, tzw. smrodek.

Po drugie, dla przyjemności widowni. Widownie bywają różne, potrzeby mają różne, podejście do życia także, wiadomo. To wyjaśnia, dlaczego ewentualne korzyści widowni zależą od niej samej. Nie będę się rozwodzić nad tym co jest przyjemnością,  co koniecznością, a co ewentualną korzyścią. Wierzmy w indywidualność i wyjątkowość każdego...

Dlaczego to co piszę odnosi się do Lekcji nr 13? Bo właśnie tak się bawiłam, a podpowiedzi jak szły moje myśli prowadzące pióro można znaleźć w tagach. To co piszę odnosi się do każdej innej – i nie tylko mojej – lekcji, zabawy, próby zrozumienia itd, wymieniać sobie można do woli.

No to zapraszam do zabawy – z metodą lub bez niej.

© Almetyna blox
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci