Menu

Almetyna blox

Rysunki i grafika, czasem na tematy poważne, a czasem zupełnie nie.

Letnia sielanka, dla odmiany

almetyna

Jest taka rzeka, Narew. Ta rzeka podnosi poziom hormonów szczęścia, słowo daję!

TAM JEST SŁOŃCE

 SYPIALNIA NA GÓRZE

URODZINY AUTORA WSPAKÓW

WSPAK ZIELONY

 

WSPAK CZERWONY

 

ISTOTY Z PLASTELINY NABRAŁY WIGORU

 

JEDNA Z NICH ODEBRAŁA TELEFON: – MAM SPRAWĘ

TO BYŁ WAŻNY TELEFON

 

WRACAMY!!!

Wyszła ze mnie turpistka

almetyna

Poszłam odwiedzić kogoś po wylewie, na szczęście niezbyt groźnym. Szłam długim szpitalnym korytarzem, była pora obiadu. Z jednej z sal doleciał mnie dziwny odgłos, brzmiał rozpaczliwie i polifonicznie.
Osoby bardzo wrażliwe niech nie patrzą dalej. 

 

 

 

 

 

Rok 2001, Warszawa. 

Dla przypomnienia, to jest pewna sala chorych na pewnym Oddziale neurologicznym.

Albo i nie. Zwróćcie, proszę, uwagę na to NIE.

 

 

Popsułeś mi zabawkę!

almetyna

CHROME!!!
Będę cię mieć pod obserwacją!

Nic złego się nie dzieje na Bloksie. Źle się dzieje w przeglądarce Chrome. Mój edytor działa normalnie w Firefoksie! Ale nie w Chrome.
Chrome! To wielka twoja kompromitacja!

Witaj Firefox!

To jest prawidłowy widok zaplecza via Firefox:

 

 A to jest bublowaty widok, jaki oferuje mi Chrome:

A to jest zapis z przedpołudnia mojego rozżalenia na Chrome, czyli na technikę zaprojektowaną przez nieudaczników:

bbbbbbbbbbbbu Zniknęło okienko z pięknymi ikonami. Nie ma już żadnych, chociaż zaznaczyłam opcję "Prosty edytor tekstowy". I on jest taki prosty, że już nic nie można! xxxxxxxxxxx yyyyyyyyyyyyy zzzzzzzzzzzz Nie ma okienka do wstawiania zdjęć, nie ma okienka do wielkości czcionki, nie ma okienka do do typu czcionki, żadnych pogrubionych, pochylonych i w ogóle innych liter niż te co widać. Obrażam się na blox. Od teraz poszukuję lepszego blogowiska, z bardziej przyjaznym środowiskiem na zapleczu! Został tylko korektor tekstu i podkreślił mi "blogowisko", ale tylko na chwilkę. Gdybym chciała poprawić blogowisko na jakieś akceptowalne słowo, to musiałabym działać natychmiast. Pamięć korekcyjna też się popspuła. Chrzanię to!

Chrome, po zastanowieniu przywrócił dodawanie zdjęć i filmów. Co do ikonek, twardo stoi na bezkompromisowej pozycji!

 

PS. Chrome właśnie zdecydował się naprawić swój błąd i przywrócił mi ikonki formatowania. Zostawiam ten wpis, żeby Chrome sobie nie myślał, że zamierzam tolerować takie numery w przyszłości!

Niedziela, 22 lipca, godz. 00:20

Quiz obrazkowy

almetyna

A co to jest?
Quiz to dwa obrazki.
Pytania pod nimi.
Odpowiedzi przysyłajcie w dowolnej formie, mogą być obrazkowe (wtedy proszę o link), ale najprościej podać w komentarzach pod wpisem odpowiedni numer.


 

 

Image 1

1 a – Spadochrony.

2 a – Zima.

3 a – Abstrakcja/Nie-abstrakcja mojego pomysłu.

4 a – Obraz Women Singing III, r. 1961, Willem de Kooning.

5 a – Jesień, dereń gubi owoce. 

6 a ... ?

 

 

Image 2

1 b – Skapująca ramka.

2 b – Załamanie obrusa.

3 b– Abstrakcja/Nie-abstrakcja II mojego pomysłu.

4 b – Obraz Women Singing IV, r. 1961, Willem de Kooning.

5 b – Niebieska lawa.

6 b ... ?

Rozmyślam jeszcze sama nad właściwą odpowiedzią i dlatego zostawiam Wam opcję nr 6 na odpowiedzi własne.

Środa, wieczór w pełni:

TA DAM!

3a + 3b + reszta = ;-)

Proszę, to jest to i zabrania się rozczarowań:


 

 

 

 

Sztuka stawiania babek z piasku

almetyna

Image and video hosting by TinyPic

Na pewnym forum była rozmowa, zdaje się w kontekście Berlin Biennale, do czego służy sztuka.

Tak sobie myślę, że jednak wiem do czego służy sztuka, a to co sobie myślę nie dotyczy tego Biennale, ani w ogóle problemu związków sztuki i polityki. Ani nawet stosunku obywateli do piękna, ani ich pojęć estetycznych.

 

Na początek uściślę temat. Sztuka to stosunkowo nowy wymysł. Jeszcze dwieście lat temu panowały duże rozbieżności poglądów na temat klasyfikacji sztuk. Taka sztuka medyczna, albo sztuka gry w polo też noszą tę ładną nazwę. I żeby tylko one.

Jak może pamiętamy, sztuka to po prostu kawałek. Zakłada istnienie jakiejś całości, dającej się pokawałkować i policzyć. Jeśli coś nie jest policzalne, jak na przykład piasek, to też można go porcjować (ale już nie pokawałkować) i te porcje zliczać, przy czym bez pojemnika się nie obejdzie.

 

Dochodzę więc do wniosku, że sztuka musi dać się konsumować bez opakowania, jako rzecz sama w sobie. Już to nasuwa możliwość uznania, że sztuka jest autoteliczna. Takie porównanie: rośnie sobie kwiatek, sam dla siebie sobie rośnie. A pszczółka sobie skorzysta. Co więcej poniesie korzyść dalej i coś  na czymś komuś zapyli, a ten ktoś coś potem zje i to się toczy i toczy, te różne korzyści.

Śmiało więc można zrobić jak większość i zapytać czy jednak nie najważniejszą funkcją sztuki jest jej użyteczność? 

 

I tu się mogę częściowo zgodzić. Z zastrzeżeniem, że jeśli nawet nie jest to funkcja najważniejsza, to przynajmniej jest to ważna możliwość, jak się ostatnio modnie mawia, opcja. 

 

Kwestię użyteczności sztuki zostawiam mądrzejszym od siebie. (Uwaga: żartuję). Zajmę się użytecznością twórczości, jako że jest to szersze podejście, bo twórczość, dziś często nazywana kreatywnością, była zawsze, a sztuka to już różnie. Tym co łączy wytwórców sztuki z innymi wytwórcami wartości jest właśnie twórczość. Każda rzecz może powstawać w sposób kreatywny lub tylko odtwórczy. Jeśli wsad kreatywny przewyższa wsad rutynowy, mamy twórczość. Pominę teraz te wytwory twórczości, które powstają z powodów wyłącznie użytkowych, ponieważ ich ewentualna wartość autoteliczna jest celowo trzeciorzędna. Skupię się na wytworach artystycznych i umysłowych jakie powstają bez niczyjego zamówienia, na pozór bez sensu.

I tu jest sedno: chodzi jednak o sens. Sens jest czymś nadanym z zewnątrz, sam z siebie nie istnieje.

Twórczość jest po to, żeby twórcy byli szczęśliwi.

Pomponik u czapki niewidki

almetyna

Te ekrany to potrafią narozrabiać! Tak nieraz zamącą w głowie, że nie wiadomo gdzie prawa, gdzie lewa, nie mówiąc o górze i dole czy prawach fizyki. Czysty relatywizm.

Czapka niewidka

almetyna

 Pan Rousseau nie przewidział, że umowa społeczna może się wyłączyć, gdy się założy taką sprytną czapeczkę. Wiemy co się wtedy dzieje. Ale nieustannie nas to dziwi. Właściwie dlaczego?

 

Raz na wesoło

almetyna

Postanowiłam spełnić życzenie Damy, której wyjątkowo nie lubię zasmucać i narysować coś przyjemnego.
Co mnie ostatnio ucieszyło? Że jedna pani jednak akceptuje (?) moje wyczyny, wybryki i zajmowanie przeciwstawnych pozycji. Jak zwykle, nie jest tak jak sobie myślimy. A może i jest?
Na ten temat rysunek pod tytułem "Za co ją kochamy?".

 



 

 

 

Wielkie BANG!

almetyna

Skala to dziwne urządzenie. Mamy pełno różnych miarek, ale jedna ze skal jest programem obsługującym nasze życie.
Coś mi się na ten temat narysowało. Taka nierzadka sytuacja, kiedy nie umiemy dobrze przeskalować.

 

Księżniczka Kwiatuszek

almetyna

Ludwika robi rzeczy magiczne.

Przedrzeźnia fontannę:

 

Pracuje nad choreografią:



Jest dumną współautorką książki o księżniczce:

Księżniczka miała różne przygody, wszystkie magiczne!

Ewolucja

almetyna

A T

Źródło: http://www.joemonster.org/art/20037/Zatrzymane_w_kadrze

 

Co by rzekł na to Darwin? A Michel Foucault? A Ty, co o tym sądzisz?

Zwiedzanie najbliższych okolic

almetyna

 

Ostatnio robię coraz bliższe spacery. 

Pani nie życzyła sobie zrobienia jej fotki, myślę, że dobrze na tym wyszła ;-)
Pani mieszka w dworku, jaki pozwolono panu Lachertowi wystawić w środku muranowskiego miasta-ogrodu o stylu klasycyzującym, monumentalnym i miejscami intymnym. Ta ostatnia cecha jest widoczna szczególnie od wiosny do jesieni, gdy wyjdę z podwórza i zapragnę znaleźć się w bajce.

Najpierw przebijam się przez tłum samochodów.


 

 Wstępuję na schody, jak się potem okazało, tuż za ową panią.


 Dworek jest na osi parkowej alei:

 

W dworku mieszczą się dwie instytucje i siedziba owej pani. Czyżby jej rodzina mieszkała tu zawsze?  

Pani, która wyszła czujnie zaraz potem jak pstryknęłam zdjęcie spytała:

– Czy pani z Wydziału Architektury?

Od razu ją rozpoznałam, sylwetka ta sama co pani, którą uwieczniłam na schodach. Chyba niezbyt uwierzyła w moje zaprzeczenie, bo wdała się w usypiającą pogawędkę, pewnie żeby mnie wybadać.
Nie była tak otwarta jak inna pani, ta z mojego spaceru w kwietniu, bo foty "na pamiątkę" nie dała sobie zrobić.

 

 

Na prawo od jej mieszkania jest ganeczek i jakaś instytucja, do której dostępu broniły ciasno ustawione auta. Za to na lewo rzecz o nazwie Aslan. Ponieważ postać Aslana z Opowieści z Narnii jest w intencji C. S. Lewisa alegorią Chrystusa, zapytałam innej pani, która z okna Aslanu sama najpierw wykazała czujność:

– Czy pani czegoś szuka?

– Zauważyłam szyld i ciekawi mnie jakiego rodzaju pomocy państwo udzielacie rodzinom?

– Wszelkiej jakiej potrzebują.

– To znaczy jakiej?

– Terapeutycznej i psychologicznej.

– A czy są państwo związani z jakąś religią?

– Nie!!!

Centrum Pomocy Rodzinie wydało mi się dobrze zabarykadowane.
Po chwili pocieszył mnie uroczy buldożek.

 

Między dworkiem a zabudowaniami na prawym skrzydle jest przesmyk do innego świata, w którym bajkę zastępuje prawdziwe życie: od "Alkohole 24 H", przez bar, burdele, stroje do chrztu, Żabkę, buty i zegarki zalewa mnie szum dużego miasta.

 

Dość tych wycieczek po najbliższej okolicy. Wracam ozdobną bramą.

Już niebawem zaprzestanę tych spacerów, będę się zwiedzać w środku.

Półdzika natura

almetyna

Leżę pod gruszą i mam święty spokój.

 

Dotarcie do tej gruszy wymaga pewnych poświęceń estetycznych.

 Wita nas przestraszony kogut, 

stodoła sąsiada i jego parkowisko na łodzie i przyczepy.


Nasza furtka, na lewo na lewym zdjęciu i nasza brama, na środku prawego zdjęcia wskazują, że wiele lat temu ustanowiliśmy na naszej ziemi rezerwat przyrody. Który rozciąga się od płota, a za nim skarpa ku Narwi.  


Schodzimy na wschód, w kierunku wody, a mamy ją coraz bliżej przeciwległego płota, bobry bardzo pracują nad równowagą w przyrodzie niechronionej już płotem, ale prawem. Ten drugi płot jest i będzie, odgradza nas od amatorów ryb i przyczep kempingowych zwożonych w sezonie nad pobliskie pastwisko.

Sprawdzam stan wody w Narwi na 49 kilometrze (liczba się zgadza, to mówię do Ave) od ujścia do Buga. (Mam nadzieję, że Narew wpada do Buga, a nie odwrotnie, choć miejscowi mówią Bugonarew... Cóż, wszystko jedno, nazwa rzecz ulotna, nie będę drobiazgowa ;-)

Rzeka trzyma się dobrze, ale na bardzo czystą nie wygląda. Co chwila pędzi z nurtem jakiś but, butelka plastikowa, w górę rzeki huczący ślizgacz odrzutowy i na szczęście w dół Narwi a to patyczek, a to stateczny wędkarz na wiosłach.


Bobry porobiły nory na brzegu, chodzić trzeba ostrożnie, bo dziury. 
Podłoże kołysze się jak woda w rzece, widać ruch falowy jest zaraźliwy. 

Słońce coraz wyżej, pora na nicnierobienie.


Ptaki wrzeszczą, ćwierkają, kukają, świergoczą do późna, pod koniec przybywa solista, pan słowik i daje koncert.

Wieczorem bal trwa.


Konsekwencje konsekwencji oraz szczęśliwy dar dokonywania przypadkowych odkryć

almetyna

Martyna mi napisała:

- Rozwiń myśl, bo bardzo mnie zaciekawiło to, co napisałaś o konsekwencji, że diaboliczna i nieludzka.


Najpierw sprawdziłam podręczne słowniki.

Słownik Onetu podaje: 

konsekwencja to: 
1. m.in. postępowanie według przyjętych zasad, zgodnie z planem, spójne i przemyślane działanie, wytrwałość w dążeniu do celu; 
2. wynik, rezultat, skutek, następstwo działań bądź zdarzeń, w tym znaczeniu częściej używany w l.mn. 

Internetowy słownik synonimów sugeruje, że konsekwencja to: 
wynik, skutek, rezultat, efekt, implikacja, następstwo, owoc, pokłosie. 

Tak więc, zgaduję, że chodzi o to pierwsze znaczenie. 

Należę do osób, które nie lubią wracać tą samą drogą, którą gdzieś zaszły. Jest wiele powodów, nie tylko moja niecierpliwość. Droga odbywana samotnie to czas, który poświęcam własnym myślom, najczęściej niekonkretnym i swobodnym, co je zbliża do medytacji. Wracanie tą samą drogą zmusza mnie, jako że oczy są moim najważniejszym zmysłem, do zauważania różnic (a, nie ma już tego psa uwiązanego przed sklepem), a te drobne różnice są zupełnie nieistotnym śmieceniem sobie w głowie.

Image and video hosting by TinyPic

Jednak czasem wracam tą samą drogą (szybciej, znam każdy kamień itp). Konsekwentnie drogi zmieniam, niekonsekwentnie czy w myśl innej zasady, wracam czasem po własnych śladach. A więc, w drogę!


Zbyt wiele mamy w życiu powtórzeń i RUTYNY, żeby mnie to nie nużyło. A nawet wściekało. Ale bywają też nieoczekiwane korzyści, gdy zachować otwartość na serendypię. Na obrazku widać jak się trafia na takie nieoczekiwane odkrycia ;-) 

Image and video hosting by TinyPic

 

Konsekwencja jest bardzo zachwalanym towarem, szczególnie przy wychowywaniu dzieci. Ma swoje zalety, ale nie zawsze. Zabija autentyczność w relacji z drugą osobą. Czasem ludzie zapominają, że ich dzieci to też ludzie. Wyłom w konsekwencji jest równie silnym środkiem oddziaływania jak zaburzenie rytmu. Zawsze zwraca uwagę i powinien dać do myślenia różnych rzeczy, których częściowo nie da się przewidzieć.  Zaburzenie rytmu stwarza nowe możliwości, szczególnie wtedy, gdy rytm ma coś "biologicznego", a zaburzenie go pojawia się nieoczekiwanie. Na przykład tak:

Image and video hosting by TinyPic

Konsekwencja wobec siebie samego wydaje się bardzo korzystna dla naszego samopoczucia. Dla mnie to pójście na łatwiznę i skostnienie. Chcę mieć wolność postępowania w każdej sytuacji, szczególnie nowej, czyli takiej, w której najłatwiej (konsekwentnie) stosujemy schematy. Konsekwencją takiego podejścia bywa poczucie straty lub prawdziwa utrata różnych możliwości, których nie widzimy z powodu konsekwentnego unikania pewnych zagrożeń. 
Jedna tylko forma konsekwencji mi się bardzo podoba (spróbuję jej konsekwentnie przestrzegać, tak jak moja przyjaciółka, od której zaczerpnęłam
 pomysł), tj. nagradzanie siebie i sprawianie sobie przyjemności nie wtedy gdy coś się udaje, tylko wtedy, gdy się nie udaje lub przychodzi stres. 

Image and video hosting by TinyPic

– Dla mnie (konsekwencja) - daje poczucie bezpieczeństwa. Rozwija we mnie odpowiedzialność za słowo i czyn. Porządkuje sprawy społeczne (no przynajmniej w teorii). 

To się różnimy. Chyba że jednak co innego rozumiemy pod słowem "konsekwencja". Wyżej już była o tym mowa: może to być cecha działania i może to być synonim skutku, na zasadzie: "wynikiem mojej nieostrożności będzie wypadek". Jeśli przybliżyć oba znaczenia do jakiegoś "praznaczenia" (hi, hi - "przeznaczenia"), to "konsekwencja jest cechą działania, o którym sądzimy, że przyniesie oczekiwane skutki", co się zgadza z definicją Onetu. W takim ujęciu nasze działania dzielą się na liczne wariacje, które można narysować na osi, na jednym jej krańcu chaos, na drugim, tak powszechnie pożądanym, idealne uporządkowanie. Po drodze te wszystkie inne przypadki. Otóż ja chcę poruszać się po tej osi swobodnie i raczej wolę chaos niż idealny porządek. 

Ludzie zbyt konsekwentni są dla mnie nieludzcy wtedy, gdy mają władzę, gdyż idea jest dla nich ważniejsza niż osoba, cel ważniejszy niż środek do niego prowadzący, ich ego ważniejsze od wszystkich innych, na zasadzie "ja mam zawsze rację". 
Co do diaboliczności, to pojawia się wtedy, gdy konsekwencja jest żelazna, gdy jest nastawiona na ukryty cel, gdy jest oddzielona od emocji lub żywi się złymi emocjami. Skrajny i jaskrawy przykład to nadzorca obozu lub podstępny manipulator w zwykłym życiu. To może iść od podstępnej reklamy do nakłonienia kogoś, żeby przystąpił do sekty lub kogoś zabił. 

Image and video hosting by TinyPic


Psychologia zajęła się także tematem konsekwencji, oto jedna z sytuacji, gdy ludzie wiążą z czymś nieracjonalne nadzieje, uparcie trzymając się ustalonej linii postęppowania: 
Logiczne wyjaśnienie mogło zburzyć te nadzieje, dlatego szybko, aby temu zapobiec, dokonali oni zapisu i zapłacili z góry za kurs. Konsekwentnie i z pełnym zaangażowaniem brnęli oni w coś, co z logicznego punktu widzenia nie miało sensu. 
Cały artykuł zawiera w pigułce istotną wiedzę na temat konsekwencji i jej znaczenia w wywieraniu wpływu. Opisane są ciekawe eksperymenty psychologiczne. 

A co ja dobrego widzę w konsekwencji: jest to cecha działania prowadząca skutecznie do realizacji zadania. Jeśli zadanie jest mądre, to i konsekwencja będzie pożyteczna i szybciej doprowadzi do celu. 

Napisałaś "odpowiedzialność za słowo i czyn" - dla mnie to jest sprawa niezwiązana z konsekwencją postępowania. Odpowiedzialność za coś lub kogoś jest postawą, która wynika z naszej umiejętności przewidzenia skutków, z empatii, z potrzeby zgodności ze swoim wewnętrznym obrazem. 

Lęk przed nieznanym bywa większy niż ciekawość i skłonność do ryzyka i do eksperymentu. W sytuacjach skrajnie nowych i niepewnych może nawet ratować życie, dobrze o tym wiedzą szczury pierwsze opuszczające tonący statek. 

Bardzo mnie ciekawi Twoje spojrzenie, napisz, proszę. 

Image and video hosting by TinyPic

Zawsze jest wyjście ;-)

Klatka i drzwi

almetyna

Drzwi mi raczej przeszkadzają, gdy są zamknięte. Chociaż trochę uchylone dają do zrozumienia, że mogę wyjść i wrócić kiedy tylko zechcę.

Obieżyświatka - zaciekawiła się moimi drzwiami. Od razu wyznam: według zgodnej opinii publicznej zupełnie nie pasują do klatki schodowej. Ale są otwarte!

 

 

Moja klatka schodowa jest zabytkiem, dziełem arch. Bohdana Lacherta i konserwator ją chroni wraz z dużą częścią Muranowa. Na witrynie Jerzego Goliszewskiego znalazłam wspaniałe fotografie, które pozwoliły mi zaprzestać prób z komórką i które dodają tajemniczości mojej klatce schodowej zwieńczonej kopułą. Mieszkam w sanktuarium przodującej siły narodu, która osobiście dysponowała 5 mper capita, za to widok z okna i z drzwi miała wyjątkowo pouczający.



 

Image and video hosting by TinyPic

 

Image and video hosting by TinyPic

 

Image and video hosting by TinyPic


Więcej zdjęć:

http://www.jerzygoliszewski.com/Jerzy_Goliszewski/Portfolio/Pages/Diving_Bell_Skafander_(2009).html#1

 

Może nie wszystko wygląda na codzień tak pięknie, bo straż miejska interweniuje średnio 3 razy w tygodniu, a policja zawsze w weekendy (jedni i drudzy jakoś nigdy na czas), ale życie przecież się pleni i ten fakt sam w sobie jest optymistyczny.


Mazurek 2012

almetyna

Image and video hosting by TinyPic

 

A pieśń mi tu pasuje, bo transowa i bo Kapela Brodów zawsze pasuje! 

 



 

Nie wystarczy rzut oka

almetyna

Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic

Doradzam przystąpienie do akcji.
Po pierwsze wykonać Tort Babci Gieruni, następnie przejść do świętowania Wielkanocy lub Nadejścia Wiosny, lub obu i nie zapominać o wzniesieniu toastu ku czci Babci Gieruni, najlepiej Cointreau!

Miłego świętowania!

Almetyna

PRZYWRÓCONE ze zmianami

almetyna
Usunęłam, ale wpisuję ponownie, w odpowiedzi na zapotrzebowanie na FzD ujawnione. Taki był tytuł: "Specjalnie dla Drogiego Dupetka", ale już nie jest, bo Magdolot się szczęsliwie dołączył. Liczę na wszystkich moich gości. Taki był wstęp, że Pan Dupetek napisał był w komentarzu do poprzedniego wpisu (tego z Chińczykami): "Według mnie, nie powinno się dyskutować nad gustem, tylko nad dziełem wzbudzającym kontrowersje".

© Almetyna blox
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci