Menu

Almetyna blox

Rysunki i grafika, czasem na tematy poważne, a czasem zupełnie nie.

Rozkminianie gadżetów wywołuje halucynacje

almetyna

 

 

 

 

 

DSC04268DSC04270DSC04269DSC04272DSC04271DSC04267DSC04266DSC04264DSC04265DSC04273

 

 

JAK TO, ZACZYNAMY???!!!

Rozkminiam w znoju, od świtu, nie jem, nie piję, rozum wysiada, oczy w pląsawicy, a tu

ZACZYNAMY?!

 

Kiedyś i u nas było było jak w raju,

mlekiem i miodem spływały rzeki,

ryby od razu faszerowane,  

a dzieci grzeczne i rumiane.

Dziewoje krew z mlekiem,

nie gardzą człowiekiem,

co w gaju na skraju

nie nimi zajęty – on

palcem po barwnym kwardacie

spisuje co będzie przez wieki.

Z przyszłości ma jakieś przecieki.


(Almetyna znowu miała przywidzenia, tak to jest, gdy zbyt długo się rozkminia nowy wspaniały

SYSTEM!). 

 

 

 

Lekcja 14. Bawimy się na temat lekcji 13. Co autor(ka) chciał(a) powiedzieć?

almetyna

KAWA NA ŁAWĘ!

 

 

ZeszytwkratkeKAKURORSweb

Almetyna pyta i tym razem, wyjątkowo, sama odpowiada.

Pytanie "o co chodzi?" jest tym, na które najmniej chętnie udziela się odpowiedzi w szkole i w polityce. Czasem udziela się odpowiedzi mylącej. To zawsze denerwuje. Prawdę się nam ukrywa. Przy założeniu, że istnieje! Tymczasem każdy chce wiedzieć. Szuka się więc wyjaśnienia i człowiek się coraz bardziej wysila, a wyjaśnienie umyka.

Sedno, prawda, poszukiwania i sens, gdzie one się chowają? I czy w ogóle SĄ? 

Proponuję dwie możliwości. Albo się bawimy jak dzieci (idealne lekcje tak powinny wyglądać, idealne życie też) i odpowiedź na te wyżej wyliczone czy też inne, jakie by mogły się wyłonić pytania pojawia się "przy okazji", jako skutek uboczny, bardzo pożyteczny. Albo wybieramy jakąś metodę do rozsupłania zagadki. I to też jest fajne, bo metody każdy sobie sam wybiera, a więc i wnioski jakie wysnuje będą najlepiej pasowały do jego osobistych spraw w życiu.

Przykładowo. Moja wersja dla dzisiejszego rysunku.
Patrzymy i co widzimy?
Kartka z zeszytu (= lekcja, zresztą słowo występuje w tytule), rysunek z trzech kresek (= może oznaczać wiele rzeczy), kokardka w określonym miejscu (= zawęża znaczenia do praktycznie jednego), w lewym górnym rogu liczby i litery (= można rozwinąć te ciągi, a co tak wygląda, chyba każdy wie – krzyżówki, szachownice), odręczny napis z błędami (= modny ostatnio sposób pisania, mrugnięcie ku zabawieniu widowni, tu użyty ironicznie). 

Opcja zabawy
Jak się bawimy? Jak chcemy, umiemy, lubimy lub traktujemy jako nową zabawę i wymyślamy/odgadujemy jej zasady.
Jasna sprawa, że wciągną się tylko ci, dla których tzw. "twórczość plastyczna" nie jest żadną świętością! Namawiam. I jeszcze są akurat dysponowani do zabawy! Też namawiam. Zabawa jest naszą korzyścią.

Opcja wyboru metody
Najpierw stwierdzamy co widzimy i to sobie jasno mówimy. Następnie kojarzymy, czyli szukamy analogii, ukrytych wzorów, ewentualnych metafor, powiązań z innymi dziedzinami.
Ta metoda prowadzi każdego gdzie indziej, ponieważ to co narysowane służy wyłącznie jako pretekst do zajmowania się własnymi sprawami, które dzięki nowemu kontekstowi widzimy w nowy sposób. Czyli ta droga też prowadzi do korzyści osobistych.

Dlaczego tak?
Po pierwsze, dla przyjemności autora/autorki. Odbiorca wcale nie musi tego wiedzieć, choć czasem to widzi. Z czego wniosek, że pytanie "co autor miał na myśli? jest z założenia błędnie postawione. Autor się bawi, a jeśli się nie bawi, to uprawia twórczość tendencyjną, na zamówienie polityczne, lub dydaktyczną, tzw. smrodek.

Po drugie, dla przyjemności widowni. Widownie bywają różne, potrzeby mają różne, podejście do życia także, wiadomo. To wyjaśnia, dlaczego ewentualne korzyści widowni zależą od niej samej. Nie będę się rozwodzić nad tym co jest przyjemnością,  co koniecznością, a co ewentualną korzyścią. Wierzmy w indywidualność i wyjątkowość każdego...

Dlaczego to co piszę odnosi się do Lekcji nr 13? Bo właśnie tak się bawiłam, a podpowiedzi jak szły moje myśli prowadzące pióro można znaleźć w tagach. To co piszę odnosi się do każdej innej – i nie tylko mojej – lekcji, zabawy, próby zrozumienia itd, wymieniać sobie można do woli.

No to zapraszam do zabawy – z metodą lub bez niej.

Lekcja nr 13. Propedeutyka życia w lesie.

almetyna

Dostaniesz dwa obrazki. Przeanalizuj je pod różnymi kątami. Odpowiedz na pytanie z rysunków i uzasadnij, a na koniec sobie pokoloruj:

1. O co chodzi w tym lesie?

2. Czym się różni Las I od Lasu II?

3. Jak sądzisz, czy udało ci się rozwiązać zadanie?

Chodzacpolesie1web1

 

Chodzacpolesie2web1 

 

 

 

Duża pauza między lekcjami. Vintage.

almetyna

Jak zostałam FANARTKĄ. 

 

Jest taka artystka, którą zaliczam do nurtu pop-kupnych.

Szmira szmirą, ale sukces rzecz bezcenna. Ostatnio w modzie jest żerowanie na archiwach muzealnych w poszukiwaniu szlachetnego surowca. Potem się nasz plastikowy umysł podda trendy makijażowi. Potem publicznosc to KUPI.

Powyżej przykład przekształcenia fotografii w stylu sweet na coś w guście dawnej sztuki, a w odnośniku źródło "inspiracji"*  

A potem Almetyna się zorientuje, że fanart rozkwita bez jej udziału. Almetyna się zaweźmie i też zostanie FANARTKĄ. To już wiecie. Pliz:

 


 

 

---

* François Boucher

Hans M. Enzensberger oprowadza syna po mapie

almetyna

 Hans M. Enzensberger oprowadza syna po mapie


O tu
W tym miejscu
Jeżeli kiedykolwiek powtórzy się historia
Rzeką wpław przebędziesz
Jeżeli dobrze pamiętam rósł tam kilkuletni zagajnik
Dzisiaj to już na pewno gruby las
Później kieruj się na północ ku morzu
Morze jest na mapie niebieskie jak niebo
Ale to nie niebo
Nieba nie ma to chmury w pogodny dzień
I nie zadawaj o nie pytań
To zbyt trudne dla ciebie
Przemieszczaj się nocą lasami
W dzień kryj się w okopach albo w stogach siana
Tak jest najbezpieczniej
Idź w stronę gwiazdy o tej co tak jasno świeci
Jest takie miejsce na mapie
Tu
Widzisz
Tam zawsze dymiły kominy
I tutaj i tutaj i tu
Zapamiętaj te miejsca na zawsze

Złożył starą mapę

 

Kazimierz Furman

 

Laba

almetyna

Wiecie, że mamy ferie w Warszawie? Lekcji nie będzie i będziemy sobie szaleć po świecie.

 

 

Kulturalnik priv

almetyna

KULTURALNIK zaprasza: klik

Nowy blog o rzeczach baaardzo kulturalnych, ma być bez ględzenia i ma być dla WAS, możecie sobie zamawiać tematy! Piszcie o czym chcielibyście poczytać i co zobaczyć na ten adres: wspakinfo@gmail.com

 

A w Almetyna blox pozostaną rysunki i prywatne impresje z różnych wydarzeń, niekoniecznie kulturalnych.

Poniżej jednak bardzo kulturalne dwa wieczory, końcówka

Festiwalu Lutosławskiego (klik).

 

Publiczności najbardziej podobał się Livre pour orchestre Lutosławskiego, chociaż wszystkie utwory były znakomite. Laureatka Międzynarodowego Konkursu Kompozytorskiego organizowanego z okazji 100-lecia urodzin Witolda Lutosławskiego, Natalya Chepelyuk (III nagroda za utwór Aria II, usłyszeliśmy prawykonaniedostała wielką owację, a Lady Panufnik medal z okazji stulecia. To było w niedzielę, 9 lutego. A w sobotę, 8 lutego, Julia Hartwig została udekorowana medalem z tej samej okazji, choć pozostaje sporne kto komu przysporzył splendoru. W każdym razie wszyscy wyglądali na zadowolonych, szczególnie że przemówienia były krótkie.  W niedzielę cała publiczność została uraczona koktajlem, Francja-elegancja. W czasie słuchania coś mi się naszkicowało, nie wiedzieć kiedy. W sobotę wypatrzyłam piękną waltornistkę, która siedziała nieruchomo jak sfinks i mimochodem rozsiewała lekki czar kobiecości, w odpowiednich momentach ożywała i dmuchała w złotą konstrukcję rurową. Za to w niedzielę ujrzałam panią skrzypkę, wężową i zwartą, zręcznie wprawiającą w drgania wszystkie cztery struny swojego pudełka – naprężenia fascynowały.

 

 


Co zrobić ze złudzeniami?

almetyna

Chciałam porzucić pod płotem zużyte złudzenia i w tym celu wybrałam się na spacer. Już, już miałam w polu widzenia odpowiedni płot i się przymierzałam, gdy nagle zauważyłam wyraziste oczy. I nie mogłam podejść.*

 

 

=

* Z dedykacją dla Miss i Parafki, w związku z wpisem Im się udało

 

© Almetyna blox
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci